wtorek, 4 sierpnia 2009

Sezon lipcowy

Nastały dni sierpniowe, w których pogodziliśmy się z kratką w pogodzie i pogodnie patrzymy w przyszłość bez kratek. Jest środek sezonu- intensywnego. Wystarczy tylko pomyśleć i już się coś dzieje.

Kaplica św. Anny, Karpacz, Sosnówka, Jelenia Góra, Cieplice i okoliczne górki.

Ba, wystarczy nic nie pomyśleć i już się zdarza przygoda z paluchem, a raczej ze zdjęciem z niego paznokcia, przez sympatycznego cieplickiego chirurga. Dlatego przez parę tygodni mogę wykonywać mniej niż połowę zwykłych czynności. Każdy element ciała jest wiec niezwykle dziś istotny. Lepiej dbajmy profilaktycznie o każdą jego komórkę.

W ogrodzie, w przebłyskach słońca kąpią się letnie kwiaty, wykorzystując wszelkie kwanty światła, bo jutro jest niewiadome- może wiać wicher, nadejdą ciemne chmury, sążnisty deszcz zagrozi fotosyntezie i nie wystarczy wysiłek błyskawic.

W kraju klęska wiśniowego urodzaju. W Wiśniowym tyle o ile, akurat i tak za dużo na aktualne moje moce przerobowe, chyba że do fotografii.



Ostatnia nawałnica przewróciła 2 drzewa w Zachełmiu, zrzuciła 20 kg papy z naszego dachu i narozrabiała w Jeleniej. Dach musi zaczekać jednak na moją lepszą formę, na szczęście zagrożony jest tylko kawałek balkonu, przykryty (teraz odkryty) szerokim okapem.

W całym tym zamieszaniu, otaczająca nas natura, zachowuje właściwy sobie spokój i niezwyczajną o tej porze roku CISZĘ, w każdym zakątku Wiśniowego Sadu, Góry Przesieckiej i Zachełmia

2 komentarze:

Mucia pisze...

Ah, nie możemy się już doczekać.. a do 14 września jeszcze tyle czasu!
Nasza podróż poślubna będzie piękna.. :)
Pozdrawiamy,
Basia i Maciek

Witold pisze...

Z pewnością. Też dołożymy wszelkich starań, aby taka była. Do 14- go września jeszcze tylko miesiąc i jeden tydzień. Karkonosze poczekają, może najwyżej się nieco inaczej zabarwią.
Pozdrawiam serdecznie.