
Zdążyłem też jeszcze parę dni temu zaliczyć jakuszyckie trasy.



Było jak zwykle pięknie. Wraz z małżeństwem humanistów- naukowców z Poznania zrobiliśmy niemal 15 km, po torach i bez.
Co chwilę międzynarodowe towarzystwo: Niemcy, Czesi.






Z wdzięczności wieczorem ochoczo podłożyłem się im w dyskusji na temat sedacji (uspokojenie zamiast eutanazji), bólu, Eluany, konfliktów i wreszcie demokracji. W dodatku wszyscy mieli rację.
Znowu goście podkarmili nas pysznym risotto, wymyślonym ponoć przez Niemca Otto Reisa.


Albo za dużo tego słuchałem, albo naprawdę jest to genialne.


Sobota o dziwo bez opadów, ale góry śniegu wyjątkowo są strzeliste. Rodzinka z Poznania zostawiła na pamiątkę stróża- bałwana. Ciekawe kiedy złoży wypowiedzenie.
Nowi goście zatrzymali się w połowie ostatniego podjazdu, ale gdy zobaczyli, że nadjechałem na pomoc starą Skodą Felicią, od razu sami wjechali na górę bez problemu. Jutro nadchodzą znowu opady- odstąpię ekologiczny, karkonoski śnieg, z dopłatą.
Śnieżna Dharma w Śnieżnych Kotłach.
4 komentarze:
No wiem ,że jest ciężko ale jakże pięknie! A u nas od zeszłej soboty wiosna - w dzień 13 stopni, w nocy 8.
Aha, to teraz rozumiem dlaczego syn Michał wybrał się na ten weekend do Bath, ale i tak załapie się jeszcze na zimę, bo nasza prognoza na 2 tygodnie do przodu jest zwyczajnie zimowa.
Dziękuję za wiosenny powiew.
NICE PHOTO
It is. But this one has made exactly my son.
Prześlij komentarz