czwartek, 10 grudnia 2009

Między jesienią a zimą.

Góry się wyciszyły, mają czas by przygotować się na nadejście zimy. Prognozy są zgodne- za tydzień na pewno mróz i trochę świeżego zimowego śniegu, który zagruntuje grunt i utworzy dobry podkład dla pasjonatów tej najzimniejszej pory w styczniu i w lutym.

W grudniu mamy całkiem przyjemną pogodę, taką akurat dla nas na te 600 m npm.

W przyrodzie widać początki hibernacji, śnieg tylko wysoko, ponad 900 m, temperatura łaskawa, rzadko poniżej 0 oraz inwersja. Rozmaitość aury bardzo jest widowiskowa, wynagradza niedobór zieleni.

Mgła w kotlinach bywa gęsta i ogarnia wszystko na raz: drzewa, skały, drogi. Produkcją jej zajmują się zbiorniki wodne w Kotlinie: rejon Stawów Podgórzyńskich i zalew Sosnówka. Może dlatego dawno nie było tu kłębów mgły i aby je ujrzeć, trzeba by powędrować albo 300 m do góry, albo 300 m na dół.


W końcówce jesieni tyle samo jest mgły, słońca, deszczu, stalowych chmur, ciepła i chłodu. Zdarza się mróz, odrobina śniegu, mżawka, zmienne wichry, także absolutna cisza, która w zestawieniu z monumentalną, bezlistną przyrodą, stwarza nieziemskie wrażenie.

Nie udaje się jednak wybrać na dłuższe przechadzki, jeśli 5 km to nie jest długi dystans. Może to przez zmienny klimat albo przez kończący się cykl aktywności przed zimą i wiosną. Ale i tak warto podziwiać widoki na Przesiekę, zamek Chojnik, Kopę i nasz "Goldene Aussicht".


W okolicach sezon turystyczny dostroił się do pogody, zwłaszcza do tych chwil z głęboką ciszą. Jedynie duże obiekty działają pełną parą obsługując zorganizowane grupy firmowe, ale raczej w Karpaczu czy w Szklarskiej. Czasem pojawią się grupki Niemców, bardziej obytych z jesienną turystyką, ale też nie u nas z powodu znikomej reklamy poza Polską.

I tak w każdy weekend ktoś jest, głównie spośród stałych gości. Nowi zjawiają się na 1 noc, być może dlatego, że tylko my czasem się na to decydujemy, przyjmując po kosztach, odesłanych turystów przez inne znajome agroturystyki lub hotele.

Krok pierwszy: rejestracja działalności w Urzędzie Gminy od Nowego Roku.

3 komentarze:

Ewa pisze...

Ależ klimaty...dworek jak Rydlówka u Wyspiańskiego, tylko chochoła brak:) Byle do pierwszego (czyli drugiego) sniegu!

unfal pisze...

Zdjęcie z płotem na pierwszym planie -fantastyczne. W pierwszej chwili myślałam ,że to macewy!
Taaaaka tęcza nie istnieje.

Witold pisze...

Jest już i drugi śnieg. Domek raczej wzięty od G. Hauptmanna. Na bramce zastosowałem odwrócone motywy z wykończenia desek na werandach. W Karkonoszach niewiele było kirkutów, dlatego pewnie mało po nich pozostało. Tęcze pojawiają się nam tylko na północy i na wschodzie, właśnie taaaakie, czasem jeszcze potrójne.