piątek, 13 listopada 2009

Słup pokoju (Peace Pole).

Słowa kojarzą się nam z różnymi pojęciami. Spróbujmy sobie zwizualizować, wyobrazić dowolny wyraz zwłaszcza z dziedziny, która nas najbardziej interesuje. Z pewnością wyobrażenie to jest mniej lub bardziej inne niż moje. Wiadomo, że mózg w ułamku sekundy kompiluje poszczególne pojęcia zgodnie z posiadanym oprogramowaniem, jakżeby inaczej. Ten software pochodzi z rozmaitych źródeł, co jest też przyczyną odmienności np. poglądów.
Wychowanie, środowisko, szkoła, wiedza, zainteresowania, miejsce zamieszkania i urodzenia, rodzina, wrodzone cechy psychiczne i fizyczne, doświadczenia, kultura, tradycja, a właściwie wszystko co spotyka nas w życiu, tworzy wzorce, ścieżki neuronowe, szablony, chociażby punkty odniesienia.

Aby jednak szukać wspólnych płaszczyzn porozumienia, oprócz mowy, ludzie posługują się także symbolami, które dzięki najczęściej artystycznej formie, wszystkim dają jednakową możliwość dla prawdziwego zrozumienia abstraktów. Zrozumieć mają ci, którzy jeszcze nie czują.

Twierdzę, że do takich bardziej abstrakcyjnych pojęć zalicza się "pokój", nie tylko w warstwie semantycznej.
Najczęściej używam tego słowa, odpowiadając na pytania dotyczące rezerwacji pobytu w Wiśniowym Sadzie w okresie sylwestrowym (uwzględniając zawsze aspekt braku wolności). Czasem opowiadając gościom o właścicielu Western City w Ściegnach oraz o poczynaniach przewodniczącego Sejmiku Województwa Dolnośląskiego (J. Pokój). Rzadziej, rozmawiając o tym czego nie ma na Bliskim i Dalekim Wschodzie, w Afganistanie, Afryce, Ameryce Pd.

Dlatego poprosiliśmy Towarzystwo Modlitwy o Pokój (The World Peace Prayer Society), założone w Japonii w 1955 r., o umieszczenie symbolu- słupa pokoju na naszym terenie, w miejscu gdzie wzrokowo obejmuje się największy kawałek świata: Kotlina Jeleniogórska, Śnieżka, Góra Przesiecka i za nią Karkonosze, Kotły Śnieżne, Chojnik, Sobieszów, Cieplice.


Przesieka fot. arkuba
W 180 krajach stoi ich już ponad 200 tys. W sąsiedniej Przesiece obok Almy przed paru laty stanął pierwszy słup w naszej gminie.







W tym dniu Zachełmie stało się chyba miejscowością najbardziej pokojową w Polsce- w sumie 4 słupy pokoju. Jest to też zasługą przedstawiciela Towarzystwa na Polskę- Jacka, który osiadł z rodziną niedawno w naszej wsi, porzucając warszawskie środowisko, nie pierwszy i nie ostatni z Wa-wy.

słup pokoju na Srebrnym Widoku
Ceremonia wkopania odbyła się przy udziale dziesięciu oryginalnych Japonek, w różnym przedziale wiekowym, kłaniających się na każdym kroku, z nieodłącznymi compact- aparatami i skośnymi oczami.

W ceremonii wziął udział bezceremonialnie nasz kot Merik. Dharma tęsknie spoglądała zza bramki. Sąsiedzi poza Hanią z różnych obiektywnych przyczyn nie mieli czasu, jak to w niedzielę, był też Paco z Hiszpanii i ktoś z Czech.

Ten słup jest również dla nas, tu na Górce, bo pokój na Ziemi zaczyna się w nas samych.

Japonki bez problemu powtórzyły zdanie "Niech będzie pokój na Ziemi". Natomiast poproszone o przeczytanie tych 14 hieroglifów, wdały się jedna przez drugą w parominutową recytację, której za Chiny i za Japonię nigdy się nie da powtórzyć, chociaż zapewne oznacza to samo.


Ceremonię uświetnił wiersz pokojowy autorstwa i wykonania Małgosi. Bardzo ładny, adekwatny był i wiele odkrywający i poległ w końcu pod słupem, razem z karteczkami intencyjnymi uczestników.

Potem ciasto było z wiśniowymi śliwkami i koncert skrzypcowy "Jak Amadeusz". Japończykom się podobało, chociaż kraj jest znany jako miejsce odbywania się najlepszych koncertów oraz zamieszkały przez wielu muzyków- wirtuozów. Owacje na filmie- niestety sama muzyka nie nagrała się wystarczająco dobrze: Stamitz (klasycyzm) i Bacewicz.



Otrzymaliśmy piękny wpis w Księdze Pamiątkowej. Kiedyś pewnie się go uda rozszyfrować, tuż po ukończeniu prac nad Wiśniową Enigmą.

















W Karkonoszach nadal jesień, coraz mniej liści na gałęziach, coraz więcej do zgrabienia.

Przy takich widokach i słońcu przyjemnie się to robi, chociaż lekko nie jest.


W lasach zaznaczyły się wyraźnie pnie drzew i poprawiła widoczność.





Najlepiej jest z bukami, które poodsłaniały swoje stalowo- błękitne tułowia i brylują ustrojone resztką pomarańczowo- brązowej biżuterii.


Polana za naszą polanką (przydałoby się powymyślać nazwy) od prawie 2 lat stała się kolejnym, obok ogrodu i "Vailantowej Górki", plenerowym atelier w ścisłym otoczeniu domu. Widać stąd pół świata (północ, południe), którą to połówkę udało się nam nieco równolegle przesunąć, co daje się odczuwać w domu i w bezpośredniej okolicy. Coraz częściej potwierdzają tą translację niektórzy nasi goście.

Opieńki tulą się do siebie, wytrwale wypełniając zadanie symbolizowania grzybodajnego ogrodu i okolicznych lasów. W tym roku skosztowaliśmy tylko kurek w jajecznicy, bo urodzaj był niepełny: opieńki+ kurki= gruszki+ śliwki.

2 komentarze:

Ewa pisze...

"Zrozumieć mają ci,którzy jeszcze nie czują" -to świetna definicja funkcji dzieła sztuki! Rzeczywiście, karkonoski Słup Pokoju przemawia bardziej do wyobraźni niż pochody w czasach jedynie słusznego systemu. Piękny gest. Pozazdrościć takich imprez:)

Witold pisze...

Sztuki chyba też. Bardziej chodziło mi o zrozumienie potrzeby pokoju i tych, którzy to czują. A w sztuce przydaje się i jedno i drugie. Imprez, różnych, mamy dość dużo, jeśli się nimi interesuje. Na razie wydaje się, że więcej jest organizujących i tworzących niż zainteresowanych uczestników- w Karkonoszach, może poza sportem.