niedziela, 8 listopada 2009

Wszystkich Świętych- prawdziwa jesień.

Nareszcie czujemy się "na czasie". Nastąpił gwałtowny atak polskiej jesieni. Nie aż tak ciepłej, ale kolorowej, słonecznej, jak trzeba to mglistej i deszczowej.


Grzybów jest tyle co gości, czyli co kot nasz napłakał, a wogóle nie płacze, tylko zawsze robi b. dobrą minę do każdej gry. Pewnie wszyscy się boją zimowych warunków, które pozostały nieopatrznie na poprzednim poście i w Aktualnościach.
To jest temat do przemyślenia: dlaczego często naszych gości omijają najciekawsze i najpiękniejsze momenty i nawet się domyślam dlaczego.



To co piękne i fotogeniczne było na gałęziach wiosną i latem, teraz zaległo i poprzyklejało się ohydnie do nadmiernie wyrosłej trawy. Teraz to pieczołowicie odklejam, grabię, ładuję, wożę pod płoty (zgodnie z radą naszego dentysty- mistrza- ogrodnika).

I narzekać nie mogę, bo tyle fajnych zdjęć zyskałem, nic wiecznie nie trwa, chyba że nad Morzem... Martwym, w pobliżu którego się mistrz urodził.

Jest sad, są i owoce, w postaci kobierca ze śliwek i gruszek. Na razie śliwki traktuję grabiami i taczką- są trochę przemrożone, więc nie za bardzo do bezpośredniego spożycia.

Muszą poczekać do rychłej chwili powstania Górnozachełmiańskiej Ogólnosąsiedzkiej Spółdzielni Rektyfikacyjnej. Za to kosze z poniemieckimi, późnymi, najsłodszymi w świecie gruszkami, pozasłaniały wszystkie kąty w domu. Nawet Dharma bierze je teraz na swój zębaty widelec.

Zdarzyło się też mi wstać o wschodzie i to jest jednak najatrakcyjniejsza pora do fotografowania. Całe szczęście, że nie fotografuję zawodowo:)

List opadł, więc widać dużo więcej: Śnieżkę, Chojnik, a przede wszystkim obcięte przez Taką Gminę krzewy i gałęzie, zalegające przez pół roku w rowach przydrożnych.

Jak się dowiedziałem, powinniśmy się cieszyć, że ktoś przyszedł i porżnął krzaczory- tak sam z siebie, nawet nie musieliśmy o tym myśleć zbyt, a pozostałości kiedyś będą usunięte w ramach wolnych mocy finansowo- przerobowych.

Szkoda wielka, że niektóre nieuschłe, wybitne drzewa, jako uschłe, zostaną wyrżnięte i raczej chyba pozostałości za wiele nie pozostanie;).

We Wszystkich Świętych tym razem znowu odwiedzam tylko 4 cmentarze. Podgórzyński, jest chyba najpiękniejszy z tych, które znam. Aż miło będzie kiedyś za 50 lat się tutaj położyć, polecam!

Cmentarzyk przy kościele Św. Trójcy, przed wojną katolicki, po wojnie cały czas remontowany. Obecnie czeka na swoją świetność, która jest tuż, tuż.

W zamian wizyta w świeżo otwartym Pałac na Wodzie Staniszów (rok budowy przez von Reussa 1786).

Przyjęcie promocyjne, idealne wręcz zainteresowanie wśród personelu, jak to w pałacu, nigdy nie wiadomo, kiedy gość skończy jeść, bo tyle tych komnat i zakamarów.

Otoczenie urokliwe, jak na najładniejszą miejscowość regionu (przed wojną) przystało. Na prawdę mnóstwo ptactwa wodnego- kaczki i łabędzie.



Stronkę pałacu nota bene sporządził nasz Michał, sponsor skromnego posiłku w nim. Ceny niemal pałacowe, jadło również. Zawsze w restauracjach próbuję bigosu, chyba najtrudniej go smacznie zrobić. Ten myśliwski był rzeczywiście taki.

Pajączki wychodzą przymusowo z naszego domu głównie przez słoik, mało kto takiego okaza wziąłby w rękę.

3 komentarze:

Ewa pisze...

To na"przesiece.pl" takie ciekawe blogi się ukrywają? Zdjęcia rewelka i wpisy interesujące dla fanki Przesieki i okolic, o czym tutaj: http://www.przesieka.pl/poezja.html albo i tutaj: http://www.parnas.pl/index.php?co=blog&id=23&idb=319 .Pozdrawiam i uprzedzam,że śledzę i rozpowszechniam od tej pory:)

Ewa pisze...

A więc na "przesiece.pl" ukrywają się takie świetne blogi? Fotki rewelka i dużo ciekawych wieści, interesujacych dla fanki Karkonoszy,zwłaszcza okolic Przesieki, o czym mozna poczytac np. tu: http://www.parnas.pl/index.php?co=blog&id=23&idb=319 albo tu: http://www.przesieka.pl/poezja.html .Pozdrawiam i uprzedzam,że śledzę od tej pory:)

Witold pisze...

Dzięki za uznanie. W necie jest mnóstwo dobrych blogów, tak samo zdjęć, profesjonalnych, niedoścignionych. Wspólnym punktem różnych dziedzin tworzenia w poezji, literaturze, malarstwie, fotografii, muzyce i na blogach, jak dla mnie, jest błyskotliwość, dowcip, pointa (nie muszą być same radosne) i to na Twoim blogu znalazłem, co sprawia, że świetnie mi się czyta, wiersze również. Chociaż nie siedzę zbyt dobrze w sztuce języka. Gratuluję.
Na Nohavicę się też nie załapałem- jak zwykle z powodu spóźnienia z jakiegoś też pewnie powodu. Dziękuję za uprzedzenie, nie wiem czy utrzymam poziom. Pozdrawiam.